Sprawozdanie z VI Dni Arabskich

             20-21 maja 2009 r. odbyły się w Łodzi VI Dni Arabskie. Hasłem tegorocznej edycji była polityka i kultura na Bliskim Wschodzie.

 Dwudniową konferencję otworzył prof. dr hab. Marek M. Dziekan, kierownik Katedry Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki na WSMiP UŁ. Jako pierwsza wystąpiła prof. dr hab. Katarzyna Pachniak z Uniwersytetu Warszawskiego, która opowiedziała o Abu Jalli al-Farrze  - zapomnianym teoretyku myśli muzułmańskiej. Temat wykładu był jednak jedynie punktem wyjścia do przedstawienia rozwoju teorii muzułmańskiej myśli politycznej, a także uświadomienia zebranym rozdźwięku między praktyką polityczną, a teoriami tworzonymi przez sunnickich uczonych. Rozwój tejże myśli pociągnął za sobą zwycięstwo realizmu politycznego w sposobie rządzenia społecznością muzułmańską tamtych czasów, a także usankcjonował prawnie praktyki już istniejące, co niewątpliwie korzystnie odbiło się na administracji państwa kalifów.

 Kolejny referat wygłosił dr Przemysław Turek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Przedstawił obecną sytuację na Bliskim Wschodzie z punktu widzenia szyitów. Szyici, których uważa się za mniejszość w łonie islamu i marginalizuje w debatach politycznych, w rzeczywistości stanowią dominującą grupę w pasie Żyznego Półksiężyca. Dr Turek podkreślił, że zignorowanie roli szyitów może naruszyć stabilność niektórych regionów, a nawet całkowicie uniemożliwić uporządkowanie sytuacji politycznej np. w Iraku.

 Po przerwie prof. dr hab. Marek M. Dziekan przedstawił krótko rozwój literatury muzułmańskiej od codziennych spotkań z poezją recytowaną przez beduinów już w VI wieku do powstania "Księgi tysiąca i jednej nocy" i rozpowszechnienia tego typu literatury w Europie, a potem na Bliskim Wschodzie. Następnie zostały odczytane fragmenty "opowieści więziennych", czyli książki Salwy Bakr "Złoty rydwan". Głos zabrała także reprezentantka wydawnictwa Smak Słowa, pani Anna Świtajska, która podkreśliła uniwersalność tematyki "Złotego rydwanu" i przedstawiła go jako książkę przede wszystkim społeczną. Tłumaczka, pani Izabela Szybilska-Fiedorowicz, opowiedziała z kolei o pewnych trudnościach napotkanych podczas przekładu, jak również podkreśliła, jakim wyzwaniem i cennym doświadczeniem była dla niej książka Salwy Bakr.

 Część studencką otworzyła Magda Pinker z Uniwersytetu Warszawskiego ze swoim wykładem "Meczet na skale". Przedstawiła historię powstania najsłynniejszej kopuły islamskiej, symbolu Palestyny, pierwszego nieużytkowego działa architektury muzułmańskiej, a także opowiedziała o kontrowersjach i niejasnościach co do powodów jej powstania.

 Kolejnym wystąpieniem była prezentacja Marty Minakowskiej, również z Uniwersytetu Warszawskiego, dotycząca problemu "czarnej" skóry wśród muzułmanów. Mimo wyraźnego nakazu równego traktowania ludzi przez Koran, osoby o ciemniejszej skórze często spotykają z niechęcią. Kolor biały, w tym oczywiście biała skóra, jest dla Arabów symbolem światłości i czystości. Dochodzi przez to często do tak absurdalnych sytuacji, jak stosowanie kosmetyków (czasem zawierających groźną dla organizmu rtęć) rozjaśniających karnację. Pocieszający jest jednak fakt popularności niektórych ciemnoskórych aktorów, czy piosenkarzy, który może poprawić sytuację ciemnoskórych muzułmanów. Czyżby Beyonce miała więc zmienić arabski świat?

 Tematem ostatniego w tym dniu wykładu był problem ortografii tureckiej na przestrzeni dziejów przedstawiony przez Jacka Jarmoszko z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Próba wprowadzenia słuchaczy w tajniki ewolucji, i tak skomplikowanego, języka tureckiego, spotkała się z podziwem i zdumieniem.

 Pierwszy dzień konferencji zamknął wernisaż fotografii Mileny Moździerz z Uniwersytetu Łódzkiego. Zdjęcia zostały zrobione w Palestynie, Syrii i Jerozolimie. Obrazy przedstawiające m.in. ulice Ammanu czy bazar Suq al-Hamidiyya przeniosły zebranych w tętniący życiem świat o "zapachu szafranu".

 Drugi Dzień Arabski otworzyła dr Marzena Godzińska z Uniwersytetu Warszawskiego. Tematem jej wykładu były "Warunki zgody etnicznej w polskiej wsi Polonezkoy w Turcji". Dr Godzińska rozpoczęła swoje wystąpienie od otwartego zaproszenia: "jeśli znudzi Wam się w Polsce, jeźdźcie do Turcji". Rzeczywiście, zgodnie z opowieścią dr Godzińskiej, Polacy mogą poczuć się w Polonezkoy, dawnym Adampolu, jak u siebie z uwagi na długą historię polskości w tym regionie, a także przyjazne stosunki polsko-tureckie sięgające 1414 roku, kiedy to zostało wysłane do Turcji pierwsze polskie poselstwo. Jednak, jak to w "polskiej" wsi bywa, konfliktów w Polonezkoy nie brakuje. A powód do nich może stanowić m.in. Stara i Nowa Republika, i nie chodzi tu bynajmniej o najlepsze rozwiązania ustrojowe, a o nazwę ulicy prowadzącą do wsi o nazwie Republika. Pani doktor nie traci jednak nadziei na pokojowe współistnienie mieszkańców, gdyż, jak podsumowała swój wykład, liczy się przede wszystkim zdrowy rozsądek i zasada "żyj i pozwól żyć innym".

 Kolejnym w porządku był wykład o dekolonizacji Uzbekistanu dr Ewy Jagiełło z Uniwersytetu Łódzkiego. Początkowo przedstawiona została historia Uzbekistanu, jako jednej z republik wchodzących w skład Związku Radzieckiego. Główna część referatu dotyczyła okresu po odzyskaniu niepodległości, czyli po 1991 roku. Mimo "zerwania" ze Związkiem Radzieckim wpływy rosyjskie nie zniknęły z życia Uzbekistanu, co widoczne jest chociażby w motywach wykorzystywanych w symbolach narodowych. Socjalistyczne godło państwa uległo jedynie nieznacznie zmianie - sierp i młot zastąpiono orłem. Rosyjskość zdominowała niejako życie społeczne, gdyż wciąż funkcjonuje, jak nazwała to dr Jagiełło, binarny model społeczeństwa, czyli nieoficjalna segregacja na rosyjskojęzycznych i miejscowych. Nadal obowiązuje podział na wyższą i niższą kulturę, gdzie status tej wyższej przypisywany jest oczywiście rosyjskiej.

 Jako następna wystąpiła mgr Daria Paprocka-Rzehak, która zatytułowała swój referat "Afganistan, Azerbejdżan - unikając demokracji". Pani mgr Paprocka-Rzehak bardzo realistycznie przedstawiła sytuację w Afganistanie, nazywanym cmentarzem imperiów, gdzie wkrótce błędy amerykańskiej administracji mogą doprowadzić do klęski. W Afganistanie trudno mówić o budowaniu demokracji, a jeszcze trudniej o jej przyszłości w tym państwie, a to z uwagi na niską świadomość społeczeństwa, w którym analfabetyzm sięga 90%. Trudno wprowadzać demokrację w takich warunkach, a jeszcze trudniej przy niewłaściwym sposobie jej budowania przez Stany Zjednoczone i organizacje międzynarodowe. Do tworzenia podstaw demokracji potrzebna jest scena polityczna, której - według mgr Paprockiej-Rzehak - powinno się dać możliwość rozwoju już po pierwszych wyborach. Tymczasem wybory były i są oparte na wadliwej zasadzie pojedynczego głosu nieprzechodniego, która doprowadziła do znacznego rozdrobnienia partii politycznych, a tym samym chaosu w administracji.

Sytuacja nie prezentuje się wiele lepiej w Azerbejdżanie, gdzie zamiast demokracji powoli tworzy się dynastia Alijevów. Prezydent dostosowuje prawo do swoich potrzeb, opozycja poddaje się, a kraj zajmuje 158 miejsce (na 180 możliwich) na liście Transparency International najbardziej demokratycznych państw świata. 24% obywateli Azerbejdżanu żyje poniżej granicy ubóstwa. Prognozy dla obu omawianych krajów nie wyglądają wesoło.

 Po przerwie mgr Robert Czulda z Uniwersytetu Łódzkiego przedstawił politykę bezpieczeństwa niewielkiego Kataru. Mimo kilku negatywnych aspektów, mogących teoretycznie zagrażać bezpieczeństwu kraju, Katar skutecznie wykorzystuje strategię utrzymywania dobrych stosunków z sąsiadami, jak również pozamilitarne narzędzia polityki bezpieczeństwa. Soft Power, czyli budowa prestiżu i znaczenia państwa w regionie, stało się wystarczającym substytutem wojskowej siły, której państwo nie posiada. Katar nie uzależnia się przy tym od jednego sojusznika, lawirując między różnymi państwami.

 Jako następna głos zabrała mgr Agata Fortuna z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W swoim wystąpieniu "Powiązania bractwa nakszbandijji z turecką sceną polityczną" mgr Fortuna przedstawiła znaczenie tego sufickiego bractwa, które od samego założenia dążyło do objęcia władzy. Przedstawiciele nakszbandijji uważają, że islam w ich wydaniu powinien mieć wpływ na kształt państwa. I tak "każdy gdzieś należy", a nakszbandijja zdobywa coraz większe wpływy.

Kolejna wystąpienie dotyczyło "Recepcji współczesnej sztuki europejskiej i amerykańskiej w Iranie   w XX w." i zostało zaprezentowane przez mgr Katarzynę Kleiber. Wpływy Zachodu silnie oddziaływały na społeczeństwo irańskie, czego dowodem jest otwarcie w Iranie w 1940 roku pierwszej galerii sztuki, a w 1977 roku Muzeum Sztuki Współczesnej. Za rządów szacha popierano rozwój sztuki awangardowej. Jednakże po zwycięstwie rewolucji islamskiej, nie było już miejsca na swobodny rozwój twórczości czerpiącej z europejskich i amerykańskich wzorców. Galerie zamykano, a artyści decydowali się na emigrację.

 Po krótkiej przerwie nadszedł czas na panel studencki, który rozpoczęło wystąpienie Piotra Soleckiego z Uniwersytetu Łódzkiego "Salah ad-Din - przykładny muzułmanin". Piotr Solecki skupił się na przedstawieniu ludzkiego oblicza Saladyna - wielkiego wojownika, dążącego do zapanowania nad całym Bliskim Wschodem. Ten waleczny muzułmanin został ukazany w referacie jako człowiek przede wszystkim posłuszny Bogu, sułtan mądry, hojny i sprawiedliwy. Zebranym wyłonił się obraz męża niemal idealnego, co w trakcie dyskusji próbowano podważyć.

 Konferencję zamknął wykład Łukasza Piątaka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, który próbował wprowadzić zebranych w mistyczny świat szajchizmu, ezoterycznej szkoły szyizmu immamickiego. Wyznawcy tego nurtu poświęcają się bardziej indywidualnej kontemplacji niż zbiorowym wyznaniom wiary, jednakże wypracowali koncepcję duchownego ciała idącego do nieba, co stoi w opozycji do przekonań reszty muzułmanów, a także dodali czwarty filar do istniejącej doktryny szyitów - oprócz Boga, proroków i imamów, uznając tajemnych mężów, szyitów doskonałych.

W tej magicznej atmosferze zakończona została naukowa, oficjalna część konferencji.

 Zwieńczeniem spotkania była impreza w klubie Marrakech przy al. Kościuszki 33/35. Wieczór uświetnił występ dwóch tancerek ze szkoły tańca Salome oraz tancerki-instruktorki Hayal i jej zespołu Harem. Dziewczyny z Salome zaprezentowały zebranym wspaniały przykład mrocznego i trudnego tribal dance. Następnie lekko i wdzięcznie tańczyły uczennice Hayal. Ona sama wykonała popisowy taniec z białymi, półprzeźroczystymi "skrzydłami Izis", który z pewnością na długo zapadł zebranym w pamięć.

Podczas imprezy wykonywane były tatuaże z henny. Można też było zapalić arabską fajkę - nargile. Ostatni goście bawili się niemal do rana.

 

Klaudia Grajeta


 

Zdjęcia z VI Dni Arabskich oraz Orient Express 2009 do obejrzenia na stronie Galerii.
 
powrót na górę strony